~ 11 lat wcześniej, 01.02 2001r. ~
Dziś są nasze urodziny, czemu nasze? Bo ja z moim kochanym braciszkiem - Harry'm obchodzimy 6-te urodziny. Na imprezę zaprosiliśmy cała naszą klasę i bliźniaczki z osiedla - Amanda i Alex. Za Ami za bardzo nie przepadam, ale nie mogliśmy zaprosić tylko jednej. Właśnie leże na łóżku dwu piętrowym i udaję, że śpię. Wtedy Harry schodzi z góry i mnie budzi:
- Sam. - powiedział Hazz - Sami. - wciąż udaję, że śpię - Samiusia, wiem,że nie śpisz, bo się uśmiechasz. - usiadł na moim piętrze. Nawet nie wiedziałam, że się uśmiecham.
- Wszystkiego najlepszego! - krzykłam i rzuciłam się na brata przytulając go.
- Nawzajem, udław się jajem - zaśmialiśmy się.
Stało się to naszą rutyną odkąd Louis - nasz przyjaciel z klasy - nam to powiedział rok temu w swoje urodziny. Zeszliśmy na dół na śniadanie. Mama właśnie smażyła naleśniki z czekoladą. Kiedy poczuliśmy ten zapach, krzyknęliśmy:
- Naleśniki z czekoladą!
A mama się z nas zaśmiała. Podała nam po talerzu z dwoma plackami kiedy usiedliśmy na barowych krzesłach przy wyspie kuchennej.
- Smacznego dzieciaczki. - powiedziała nasza mama - Wasi goście będą o 14:30, więc marsz sprzątać pokój. - dodała zaraz po tym kiedy zjedliśmy nasz posiłek.
~ Godzina 15:34 ~
- Gdzie jest Louis? - zapytałam Harry'ego.
- Nie wiem powinien już tu być. - odpowiedział.
Nagle dostaliśmy palcami w żebra i odskoczyliśmy
- Wszystkiego najlepszego! - krzyknął uradowany Louis.
-Nawzajem, udław się jajem. - odpowiedzieliśmy wspólnie i zaczęliśmy się śmiać. Bawiliśmy się, aż został sam Louis, potem przyjechał po niego tata. Poszłam się pożegnać z przyjacielem.
- Cześć, Louis do zobaczenia.
- Do zobaczenia Samiusia - odpowiedział.
Tylko on i Harry mnie tak nazywali inni dostawali w piszczel, oprócz rodziców.
- Sami, chodź do mnie na chwilę! - poprosiła mnie mama.
Oczywiście nie posłuchałam i schowałam się za rogiem i przysłuchiwałam się chłopcom.
- Powiedzieć Ci coś? - spytał Louis.
- Możesz mi powiedzieć wszystko. - odpowiedział Curly
- Kiedyś ożenię się z Samiusią -wyznał zawstydzony.
- Fajnie, że jej mężem będzie mój przyjaciel, a nie ktoś kogo nie znam.
- Super - zatrąbił jego tata - Muszę już iść...
Dalej już nie słuchałam tylko poszłam do mamy.
~ 10 lat później rok 2011 ~
- Chłopaki widzicie te cudeńka? - zapytałam, pokazując im motocykle, a oni z otwartymi ustami pokiwali głową. Spojrzałam na zegarek. - Kurde, muszę lecieć na zajęcia
- Okey, do zobaczenia. - krzyknęli, ponieważ byłam już 50 metrów przed nimi.
Pewnie zastanawiacie się jakie zajęcia? Otóż chodzę na zajęcia z boksu, kung-fu, karate, taekwondo, judo i kick-boxing. Codziennie inny styl walki, a w niedziele mam wolne. Dziś mam karate. Zdziwieni? Myśleliście, że jestem jak inne dziewczyny? To jesteście w błędzie. Jestem tak zwaną chłopczycą. Jestem Samantha Styles, a to moja historia.
Super i czekam na nn;)
OdpowiedzUsuń